Jesteś pracowity jak mrówka i lubisz mieć wszystko dopięte na ostatni guzik czy raczej grasz na zwłokę i miewasz lenia? Którąkolwiek odpowiedź wybierzesz, wiesz co miałam na myśli. Nie wszystkim rozumienie związków frazeologicznych i przenośni przychodzi z łatwością. Nie raz spotkałam się z przerażeniem na twarzy dziecka, gdy wymsknęło mi się „głowa mi pęka” czy totalnym zdziwieniem i oburzeniem, kiedy powiedziałam o zadaniu „to bułka z masłem”. Fakt, to nie była bułka z masłem tylko bardzo proste zadanie.
Pracując z dziećmi w spektrum należy pamiętać, że myślą one bardzo konkretnie i dosłownie. Wyobraź sobie obrazy w głowie kilkuletniego autysty słyszącego „dam sobie rękę uciąć” albo życzliwe „połamania nóg!”. Niepokojące, co?
Aby pomóc swoim dzieciom czy podopiecznym lepiej rozumieć świat należy posługiwać się jak najprostszym językiem.
- Starajmy się mówić wyraźnie, zwięźle, używajmy konkretnych pojęć.
- Zwracajmy uwagę na nieścisłości językowe (takie jak przytoczone wyżej idiomy).
- Kończmy rozpoczęte myśli, nie zostawiamy niedopowiedzeń.
- Kierujmy komunikaty bezpośrednio do dziecka i upewniajmy się, że zostały one poprawnie zrozumiane.
- Stosujmy tryb oznajmujący oraz spokojny ton, gdy tylko to możliwe.
- Dajmy dziecku czas na odpowiedź, nie zasypujmy go szeregiem pytań.
To podstawowe zasady, które pomagają mi sprawniej komunikować się z moimi podopiecznymi, choć wciąż zdarzają nam się nieporozumienia. Nauka komunikacji to długa i niełatwa droga, o jej zakrętach przeczytasz tutaj jeszcze nie raz 😉
